Pościgi, wybuchy, intryga, śmierć – cechy te można przypisać do większości filmów akcji i… filmu zapowiadającego premierę Office’a 2010. Uprzedzając ewentualne pytania, które być może właśnie rodzą się w niektórych głowach – jestem zdrowy na ciele i umyśle, nie mam też omamów.
Microsoft, podobnie jak niedawno Intel, postanowił kampanię swojego nowego produktu oprzeć na lekko ironicznym spojrzeniu, licząc na wywołanie efektu wirusowego. I chyba się to udało…
Warto odnotować, że w filmie pojawia się również i polski akcent. W pewnym momencie, jeden z bohaterów, podczas przesłuchiwania mocno przywiązanej do swojego krzesła damy, pyta: - Where is the cze-cionka? W odpowiedzi słyszy: - It’s somewhere between Arial and Wingdings! Trzeba przyznać, że jest to obszar poszukiwań porównywalny z przysłowiowym stogiem siana.
Jest też i smutna wiadomość. Być można okaże się ona szokiem dla wielu osób, jednakże można się jej było spodziewać, szczególnie po kontakcie z produkcją spod znaku Office 2007. Mr Clippy nie żyje. W filmie pojawia się scena, w której widzimy nagrobek tego – w zależności od spojrzenia na świat – kochanego bądź znienawidzonego office’owego pomocnika.
Już bez zbędnych słów zapraszam na seans.




Lipiec 11th, 2009 at 12:52
Błąd, błąd, błąd. Po pierwsze, najpierw pytający krzyczy trochę niewyraźnie „Gdzie jest czcionka?”, a dopiero potem powtarza prawie całość po angielsku. Odpowiedź na to pytanie też jest udzielona po polsku, nie angielsku. Polecam się lepiej przysłuchać. :)
Lipiec 11th, 2009 at 13:00
Faktycznie… racja :) Jakoś ta polska mowa w tym filmie brzmi obco i niewyraźnie, więc chyba w mózgu pojawiło mi się automatycznie angielskie tłumaczenie ;) Sorry za błąd i dzięki za zwrócenie uwagi.
Lipiec 13th, 2009 at 07:18
Ja się czepiać nie będę:) Powiem tylko tyle, że viral im się udał. Wszyscy lubią filmy akcji, a widząc już sam początek nie sposób się nie wkręcić dalej.