DHL – kurier na pół etatu?

nie, Paź 25, 2009

Webhosting, Z innej bajki

DHL – kurier na pół etatu?

Kurier. Wydawać by się mogło, że to usługa, która bije możliwości Poczty Polskiej na głowę. Tak też myślałem. Niestety moje idealistyczne wyobrażenie na temat kurierów, mknących przez deszcz, wiatr czy śnieg, legło w gruzach. A wszystko to dzięki ostatniemu kontaktowi z firmą DHL.

Zanim przejdę do rzeczy, dodam, że nie zamierzam przekształcać tego bloga w serwis interwencyjny, na łamach którego będę zajmował się „sprawami dla reportera”. Robię wyjątek. Mam mównicę, więc z niej skorzystam.

O co zatem chodzi? O pewne zakupy, które miałem przyjemność zrobić w jednym z internetowych sklepów. Zmywarka oraz kuchenka. Gabarytowo nie był to szczyt pakowności, ale od czego są firmy kurierskie.

Pewnego radosnego dnia, kiedy spodziewałem się przesyłki, zadzwonił do mnie kurier, informując, że dziś ją dostarczy. Niestety, mimo moich sugestii dotyczących godziny odbioru (około 16.30-17.00) przemiły pan stwierdził, że on pracuje do 15, więc sprzęt może być dowieziony najpóźniej o godz. 14.30. Ok – pomyślałem, nie dziś to jutro. Facet zaplanuje trasę i trafi do mnie o bardziej przystępnej porze. W wyniku tej szybkiej analizy, która odbyła się pod moją czaszką, zaproponowałem odbiór kolejnego dnia. W odpowiedzi usłyszałem, że absolutnie nie ma takiej możliwości. On codziennie w takich godzinach pracuje, więc muszę się dostosować do tej nieszczęsnej 14.30… I w tym momencie dopadła mnie lekka konsternacja. Postanowiłem sprawdzić u źródła „co jest grane”. Szybki telefon do centrali DHL, gdzie – licząc na zrozumienie – chciałem wyjaśnić to – jak mi się wtedy wydawało – nieporozumienie.

Jaka była pierwsza sugestia przemiłej pani po drugiej stronie słuchawki? „Może mieszka pan w jakieś małej miejscowości, bo przez takie kurier tylko przejeżdża raz dziennie”. Po tym stwierdzeniu przed oczami przesunęły mi się wszystkie informacje na temat Krakowa, jakie udało mi się zgromadzić podczas całej swojej edukacji oraz osobistych kontaktów z rodzinnym miastem. W wyniku szybkiej analizy doszedłem do wniosku, że zdecydowanie „mała miejscowość”, przez którą kurier przemyka niczym Struś Pędziwiatr, nie jest cechą, którą można przypisać do Grodu Kraka. O swoich światłych przemyśleniach czym prędzej poinformowałem rozmówczynię z DHL-u, ciesząc się w duchu, że udało mi się w sprytny i finezyjny sposób zbić jej argument. Radość nie trwała długo. W odpowiedzi usłyszałem: „A może mieszka pan na peryferiach miasta?”. Śródmieścia zdecydowanie nie można określić mianem „peryferia”, więc podzieliłem się również i tym spostrzeżeniem z panią, starającą się udowodnić, że na pewno istnieje wiele przeszkód, uniemożliwiających przybycie do mnie kuriera.

Miałem nadzieję, że taka argumentacja wystarczy, by skłonić jednego z dostawców, by przybył do mnie o późniejszej porze – niekoniecznie w tym samym dniu. Cóż… Jakież było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałem kolejną odpowiedź: „Kurier sam sobie wytycza trasę i widocznie nie ma możliwości przyjechania do pana o innej porze”. Próby zasugerowania, że nie jest to mój pierwszy kontakt z firmą kurierską, dostawałem wcześniej przesyłki (podobnie jak w tym przypadku – standardowe, bez żadnej dopłaty za express albo inną opcję), które były dostarczane o godzinach 17 czy 18, a nawet 20 były strzałami w próżnię. DHL w moim przypadku nie przewidział możliwości dostawy później niż przed godz. 15.00.

Cóż począć… Może nie jestem ich kluczowym klientem, ale sytuacja jest dla mnie – najłagodniej mówiąc – dziwna, pokazująca jakim podejściem do klienta kieruje się ta firma. Na szczęście rynek usług kurierskich nie jest u nas zmonopolizowany i inne firmy być może nie pracują w takich samych godzinach jak ja. ;)

, , , , , , , ,

Comments are closed.