Kurier. Wydawać by się mogło, że to usługa, która bije możliwości Poczty Polskiej na głowę. Tak też myślałem. Niestety moje idealistyczne wyobrażenie na temat kurierów, mknących przez deszcz, wiatr czy śnieg, legło w gruzach. A wszystko to dzięki ostatniemu kontaktowi z firmą DHL.
Zanim przejdę do rzeczy, dodam, że nie zamierzam przekształcać tego bloga w serwis interwencyjny, na łamach którego będę zajmował się „sprawami dla reportera”. Robię wyjątek. Mam mównicę, więc z niej skorzystam.
O co zatem chodzi? O pewne zakupy, które miałem przyjemność zrobić w jednym z internetowych sklepów. Zmywarka oraz kuchenka. Gabarytowo nie był to szczyt pakowności, ale od czego są firmy kurierskie.
Pewnego radosnego dnia, kiedy spodziewałem się przesyłki, zadzwonił do mnie kurier, informując, że dziś ją dostarczy. Niestety, mimo moich sugestii dotyczących godziny odbioru (około 16.30-17.00) przemiły pan stwierdził, że on pracuje do 15, więc sprzęt może być dowieziony najpóźniej o godz. 14.30. Ok – pomyślałem, nie dziś to jutro. Facet zaplanuje trasę i trafi do mnie o bardziej przystępnej porze. W wyniku tej szybkiej analizy, która odbyła się pod moją czaszką, zaproponowałem odbiór kolejnego dnia. W odpowiedzi usłyszałem, że absolutnie nie ma takiej możliwości. On codziennie w takich godzinach pracuje, więc muszę się dostosować do tej nieszczęsnej 14.30… I w tym momencie dopadła mnie lekka konsternacja. Postanowiłem sprawdzić u źródła „co jest grane”. Szybki telefon do centrali DHL, gdzie – licząc na zrozumienie – chciałem wyjaśnić to – jak mi się wtedy wydawało – nieporozumienie.
Jaka była pierwsza sugestia przemiłej pani po drugiej stronie słuchawki? „Może mieszka pan w jakieś małej miejscowości, bo przez takie kurier tylko przejeżdża raz dziennie”. Po tym stwierdzeniu przed oczami przesunęły mi się wszystkie informacje na temat Krakowa, jakie udało mi się zgromadzić podczas całej swojej edukacji oraz osobistych kontaktów z rodzinnym miastem. W wyniku szybkiej analizy doszedłem do wniosku, że zdecydowanie „mała miejscowość”, przez którą kurier przemyka niczym Struś Pędziwiatr, nie jest cechą, którą można przypisać do Grodu Kraka. O swoich światłych przemyśleniach czym prędzej poinformowałem rozmówczynię z DHL-u, ciesząc się w duchu, że udało mi się w sprytny i finezyjny sposób zbić jej argument. Radość nie trwała długo. W odpowiedzi usłyszałem: „A może mieszka pan na peryferiach miasta?”. Śródmieścia zdecydowanie nie można określić mianem „peryferia”, więc podzieliłem się również i tym spostrzeżeniem z panią, starającą się udowodnić, że na pewno istnieje wiele przeszkód, uniemożliwiających przybycie do mnie kuriera.
Miałem nadzieję, że taka argumentacja wystarczy, by skłonić jednego z dostawców, by przybył do mnie o późniejszej porze – niekoniecznie w tym samym dniu. Cóż… Jakież było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałem kolejną odpowiedź: „Kurier sam sobie wytycza trasę i widocznie nie ma możliwości przyjechania do pana o innej porze”. Próby zasugerowania, że nie jest to mój pierwszy kontakt z firmą kurierską, dostawałem wcześniej przesyłki (podobnie jak w tym przypadku – standardowe, bez żadnej dopłaty za express albo inną opcję), które były dostarczane o godzinach 17 czy 18, a nawet 20 były strzałami w próżnię. DHL w moim przypadku nie przewidział możliwości dostawy później niż przed godz. 15.00.
Cóż począć… Może nie jestem ich kluczowym klientem, ale sytuacja jest dla mnie – najłagodniej mówiąc – dziwna, pokazująca jakim podejściem do klienta kieruje się ta firma. Na szczęście rynek usług kurierskich nie jest u nas zmonopolizowany i inne firmy być może nie pracują w takich samych godzinach jak ja. ;)



Październik 25th, 2009 at 16:05
Przetestowałem chyba wszystkie firmy kurierskie. Najlepsze choć droższe jest TNT.
Październik 25th, 2009 at 16:21
następnym razem dowiedz się, w jakich godzinach dostarcza firma kurierska, która ma obsłużyć zakupy. 14:30 to jest pora, w której osoba zaufana spokojnie mogłaby w zastępstwie odebrać przesyłkę. Trochę pomyślunku. Widocznie DHL ma taki system pracy, że kurierzy po 15 zjeżdżają na sortownie, by o 16 czy 17 przesyłki wyruszały w świat. A jak się spieszy, to kto broni dopłacić extra za obsługę extra, albo zażyczyć sobie jakiegoś UPS-a? Najlepiej jest bić pianę, to akurat większości wychodzi najlepiej.
Październik 25th, 2009 at 16:32
mi dhl do plocka dojechal ok godziny 20 takze cos kreca u ciebie
Październik 26th, 2009 at 14:33
Śmieszny facet jesteś. Kurier nie prowadzi terminarza typu „Panu X pasuje o 15stej, Pani Y tylko o 10tej – więc będę pracował tylko w godzinach 10-15″.
Sam wielokrotnie odbierałem różne przesyłki od kurierów i przez myśl mi nie przeszło żebym to ja narzucał godzinę.
Październik 26th, 2009 at 17:22
@Gośc
Polecam czytanie ze zrozumieniem. ;) Naprawdę pomaga w życiu :P
Listopad 3rd, 2009 at 15:26
Grzegorz, brak umiejętności czytania ze zrozumieniem to choroba narodowa Polaków. Nic na to nie poradzisz.
Listopad 3rd, 2009 at 16:49
Koniec, końców, kolejny kurier przyjechał do mnie po kilku dniach o 23.30. Tym razem był to UPS. Szacun dla tej firmy ;)
Grudzień 30th, 2009 at 22:34
ech…. przez DHL nierzadko moi bliscy rezygnowali z różnych rzeczy i przenosili się do zwykłych sklepów.
Włącznie z kupowaniem nart pod choinkę 24.12 w centrum handlowym…
Jeśli DHL zatrudnia kurierów na pół etatu to skoro jeden nie może, niech wyślą drugiego z paczką.
Ja z UPS nigdy nie miałam żadnych problemów.
Na dodatek panowie z UPS są dla mnie wzorem kultury osobistej i odpowiedniego podejścia do klienta;)
I nie jestem z UPS:)
Luty 5th, 2010 at 15:32
A ja wam powiem o fajnym patencie na oszczędzenie 50% ceny. Są to serwisy pośredniczące typu http://www.KurJerzy.pl
Macie tam UPS, DHL i DPD. Generalnie ceny mi nigdy nie przeszkadzały ale najbardziej wkurzające było to że kurierzy nie chcieli przyjąć zgłoszenia bo nie miałam umowy. Dzięki takiemu pośrednikowi problem mi się rozwiązał a sprzedaje czasem różne rzeczy na Allegro.